Kilka porad Tarotowych dla początkujących.

Kilka porad dla początkujących – cześć piąta.

Kilka porad Tarotowych dla początkujących.

Zanim zacznę się na dobre rozpisywać o kartach Tarota, ich znaczeniach (a jest tego bardzo, ale to bardzo wiele), pozwolę sobie krótko spisać kilka porad Tarotowych dla początkujących, chętnych by zajmować się kartami Tarota.

Zaczynałam moją przygodę z Tarotem bardzo dawno temu i niestety nie miałam możliwości skorzystania z rad bardziej doświadczonych osób. Pierwszą talię kupiłam „w ciemno”, mam ją do dziś, ale nie używam … niestety w celach dywinacyjnych. Potem ile wlazło zaczytywałam się wszystkim czym się dało w temacie Tarota (nie wiedziałam jeszcze wówczas które informacje są wartościowe, a które nie). Oczywiście popełniłam pierwszy z błędów adeptów.

Najpierw zalałam sobie umysł różnymi opisami znaczeń kart, dopiero potem sama przez nie „przechodziłam”. W tę stronę jest o wiele trudniej. Ciężko jest zapomnieć o tym wszystkim co się na ten temat przeczytało.

Czyli zaczynałam (dawno, dawno temu). W tę stronę jest o wiele trudniej. Ciekawość jednak była silniejsza. Najpierw zaśmieciłam sobie głowę książkami, opisami  i wszystkim tym co udało mi się dorwać (Internetu wówczas nie było). Potem dopiero miałam pod górkę żeby spróbować samej sobie wypracować znaczenia kart i wszelkie inne potrzebne mi informacje.  Nie było lekko i było to także powodem odstawiania kart na czas jakiś. Wbrew pozorom, osób, które podążały drogą podobnej do mojej, jest naprawdę niemało.

 

Oto więc garść moich rad:

– Oglądać wiele różnych talii (najlepiej całe talie, są takie strony gdzie można zobaczyć całe talie), zanim zdecydujecie się na tą konkretną która do Was „przemówi”.

– Wybrać talię (bez pośpiechu), która ma najlepiej małe arkana przedstawione za pomocą różnych wizerunków, a nie tylko atrybutów karty. Polecam karty np. Waite’a, Morgana-Greera, (dla porównania Tarot Haindla jest wręcz przesycony symboliką i to różną, może więc być dość trudny do interpretacji dla osób początkujących). Kilka talii zostało zaprezentowanych tutaj:

Rozkład roczny 3

Zanim Talia przemówi.

– Nie należy się bać kart, ale także ich nie idealizować. Natomiast szacunek jest wręcz nieodzowny.

– Potem „zaprzyjaźnić” się z nimi, zapoznać się z ich wyglądem, dotykać – przy okazji „naładować” je swoją energią, przekładać i ewentualnie notować swoje przemyślenia.

– Dopiero potem polecam sięgnąć do literatury. To tak w telegraficznym skrócie.

– Można już na samym początku wybrać sobie strażnika talii. Stara szkoła mówi że karty należy przechowywać obrazkami do góry (nie jestem pewna czy nie przeczytałam tego także u Pana Jóźwiaka), ze strażnikiem właśnie na wierzchu (żeby nic niepowołanego, żadna zła energia się tam nie dostała, wówczas talia jest chroniona). Oczywiście wszystko według uznania, nic na siłę.

 

Oczyszczanie kart

– Oczyszczanie – nie trzeba zawsze pod koniec dnia ich układać kolejno (jedna z form  oczyszczania). Żeby ich nie układać jeśli nie chcesz, można je tasować nad płomieniem świecy w celu oczyszczenia z energii osoby której się stawiało karty.

Dobrze, by po wróżeniu komuś, zostawić świecę jeszcze przez jakiś czas płonącą. Ja zostawiam świece (zazwyczaj są to przynajmniej dwie) palące się jeszcze przez około godzinę.

Zawsze mam przy sobie ochronny skrypt runiczny. Zrobiony własnoręcznie, to znaczy narysowany i oprawiony w ramkę.

Poza tym bez przesady, z czasem nabiera się wyczucia, czy karty potrzebują oczyszczenia czy nie. Wszystko zależy od własnego uznania i odczucia. To jest tak zwane „umawianie” się z kartami. Dodam tylko że należy mieć do tego wszystkiego dystans, to właśnie dla tego jestem przeciwna stawianiu sobie kart, ale o BHP Tarota będzie jeszcze czas napisać. 🙂

Jeśli macie jakieś pytania odnoście porad dla początkujących, serdecznie zapraszam. Można zostawić komentarz poniżej, lub po prostu skontaktować się ze mną. 🙂

Tutaj bezpośredni link do strony kontaktowej: Dane kontaktowe

Tutaj przeczytasz część „Drugą” oraz „Trzecią”.

Warto przeczytać

17 komentarzy

  1. Kupiłam sobie karty Apokalypsis, bo mi się spodobały. Nie wiem, czy to moje docelowe karty, ale narazie je lubię, choć nie rozumiem.
    Poszłam za twoją radą i przyjrzałam się im. Podzieliłam na pozytywne w odbiorze, neutralne i negatywne. Nie wiem czy dobrze i wiem, że negatywne nie znaczy do gruntu złe, ale zaliczyłam do nich śmierć bo dla mnie jest zapowiedzią trudnej zmiany, wieżę kojarzy mi się z czymś co zbudowaliśmy na piasku i się wali, ale boli, bo ładne było, diabła, rycerza i 10 buław, 5 kielichów, 5,7,9 i 10 mieczy. Z czasem się okaże czy dobrze. Teraz to intuicja nie wiedza.

    1. Bellatrix, bardzo piękne karty sobie kupiłaś. Nigdy ich nie używałam ale są naprawdę śliczne. Czy to jest Twoja pierwsza talia?
      Każde podejście to zapoznania się z talią jako pełną księgą, jak i poszczególnymi kartami jest dobre. Super, że pozwalasz zadziałać swojej intuicji najpierw – to jest bardzo ważne. Z czasem będziesz do tego dokładać nie tylko wiedzę książkową ale przede wszystkim to, ja Ty widzisz te karty w rozkładzie. Jeśli chodzi o kartę Śmierć, to zmiata w tej karcie jest dość duża, to zwrot akcji często o 180 stopni. Wszystko zależy od tego, czy zdecydujemy się ją przyjąć i zaakceptować w miarę możliwości. Zmiany nigdy nie są łatwe. Wieża, to taki domek z kart, który ma jedynie silne fundamenty. Wystarczy czynnik zewnętrzny, by się rozsypały. Natomiast nie wszystko jest stracone, na tych fundamentach można zacząć od nowa.
      Zazwyczaj wszyscy zaliczają do trudnych kart 3 Mieczy, u Ciebie jej nie widzę. Jak Ty ją odbierasz?
      Pozdrawiam, B.

  2. Dzień dobry, chyba tak miało być i miałam trafić na Panią. Bardzo dziękuję za poradnik, pomaga mi Pani przejść przez trudne poczatki. Mam już swoją pierwszą talię. Zamówiłam ja przez internet. Wybrałam złotego tarota. Chciałam aby karty na początku mówiły do mnie po polsku i były średnio zaawansowane. Jestem zakochana w ich obrazkach, są takie piękne. Chciałam zapytać jak mogłabym się z nimi zaprzyjaźnić? Mamy kwarantanne, nie moge kupić dla nich wielu rzeczy, co więcej przebywam u rodziców i nie mam możliwości aby zamknąc sie gdzieś w cichym miejscu i zająć się kartami jak należy. Mówię do nich, żeby się nie obraziły że mam na razie takie warunki ale niech pozwolą mi się poznawać,owinęłam je w chustkę w kolorze różowym aby nadac trochę optymizmu. Probuje sobie jakoś radzic. Postawiłam sobie już 3 rozkłady, ale uznałam że ciężko mi to zinterpretować. Zrobiłam zdjęcie i wracam do nich analizując wszystko. Aktualnie postanowiłam w takiej sytuacji nie robic więcej rozkładów a uczyć się ich pokolei (zeszyt, długopis) i zapisywać moje odczucia i znaczenia kart. Proszę mi powiedzieć czy myślę poprawnie? Staram sie kart nie urazic, mam nadzieję ze pójdą ze mna na kompromis 😉

    1. Dzień dobry Pani Aneto, bardzo mi miło, że poradnik się przydał. Ogromnie się cieszę. Złoty tarot jest faktycznie piękni i bardzo często wybierany jest na początku drogi. Może nie jest to mój ulubiony tarot, co nie zmienia faktu, że jest piękny. 🙂
      Pani podejście jest jak najbardziej super. Proszę sobie dać czas na zapoznanie się z kartami i obrazami. Zapisywanie swoich przemyśleń na temat każdej karty jest super i tego proszę się trzymać. Żeby nie było nudno, proszę sobie rano lub wieczorem, wylosować sobie kartę dnia i zapisywać kilka myśli a pod koniec dnia dokonać kilku refleksji na temat dnia i tego, jak Pani tą kartę odczuwała. To jest świetny sposób na to, by nawiązać nić porozumienia z talią ale i poznanie kart. Ciekawie się zacznie robić, kiedy karta będzie się co jakiś czas powtarzać – to także jest cenna wskazówka.
      Odnośnie dodatkowych artefaktów, to absolutnie nic innego nie jest Pani potrzebne – wystarczy świeca a nawet podgrzewacz. Proszę na początku przetasować talię nad płomieniem tak długo jak Pani to będzie czuła i powtarzać „oczyszczam … i tu dodać z czego Pani chce je oczyścić, np. ze złej energii, z energii innych ludzi, którzy jej dotykali itp.”
      Podczas pracy z tarotem, zawsze warto palić świecę w celu ochrony – najlepiej, żeby to była jedna świeca, przeznaczona tylko do tego celu.
      P.S.
      Opowiadałam już kilka razy o początkach pracy z tarotem. Poniżej wkleję link do filmików na ten temat. Zapraszam do subskrypcji, co tydzień będą pojawiać się nowe:
      https://www.youtube.com/watch?v=r38xQPwNFU4&list=PLDlivhnQhKUYzO0vIYhuMuMEqcb0CSwTl

      Jeśli chce Pani uczestniczyć w spotkaniach na żywo, zapraszam na mój FB:
      https://www.facebook.com/tarocistka.beata/

      Pozdrawiam serdecznie i w razie pytań, serdecznie zapraszam. 🙂
      Beata.

      1. Witam
        Trafiłam do Pani, szukajac czegos na temat rozsypujacej sie nagle talii. Dzis wrozylam dosc dlugo i przy ostatnim pytaniu karty podczas tasowania rozsypaly mi sie. Uznalam, iz sa „zmeczone”, podziekowalam wiec za dotychczasowa „wspolprace”, naladowalam je dobra energia i schowalam. Ale czy moglo byc tak, ze nie chodzilo o wrozenie w ogole, a o to 1 konkretne pytanie? Ilekroc je zadaje, karty udzielaja mi odpowiedzi, ktorej nie jestem w stanie zrozumiec albo sie rozsypuja (choc rzadko). Dlaczego na niektore pytania karty uparcie nie chca udzielic odpowiedzi?
        Dodam, ze przygode z kartami rozpoczelam rok temu. Dostalam Zlotego Tarota od przyjaciela, ktory zaintrygowany moja zdolnoscia widzenia roznych rzeczy za pomoca snow oraz intuicja podarowal mi go pod choinke. Szczerze mowiac jest to najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymalam, poniewaz swietnie trafiony, a co najwazniejsze podarowany przez kogos ze szczerego serca i to bardzo mi waznego. Wybral talie piekna, ktora z miejsca do mnie przemowila, jak tylko zaczelam przygladac sie kazdej karcie z osobna. To bylo tak porazajace, ze doslownie czulam wlosy jezace sie na karku i nie jestem pewna, czy ktokolwiek bylby w stanie to zrozumiec poza innym tarocista. W zwiazku z tym tuz po otrzymaniu przesylki pragnelam, aby osoba ta dotknela mojej talii i przekazala jej swoja pozytywna energie. Balam sie jednak, czy powinna dotykac kart osoba inna niz ja oraz ta, ktorej aktualnie wroze, nie wyjawilam wiec przyjacielowi swoich pragnien. I tu rzecz zaskakujaca… Kiedy pokazalam mu je przy pierwszej wizycie, polozylam karty pomiędzy nami na stole, wciaz zastanawiajac sie, czy powinnam poprosic przyjaciela o dotkniecie talii, ale z racji obaw nie uczynilam tego. Wcale jednak nie musialam, bo przyjaciel niespodziewanie wyciagnal reke, dotknal tarota opuszkami palcow, zaraz potem zas cofnal dlon. Zapytany dlaczego to zrobil i czemu tak szybko zerwal kontakt, odparl, ze cos kazalo mu jej dotknac, ale niezbyt dlugo. Wierze wiec, ze teraz karty sa naladowane podwojna moca, bo choc jestem poczatkujaca i opieram sie na wlasnym rozkladzie 3 kart, ktory jakos tak sam mi sie wypracowal, to jednak jak dotad moje przepowiednie sprawdzaja sie, co szokuje przyjaciela, ilekroc stawiam mu wrozbe. Tak szczerze mowiac, boje sie tez oczyszczac ich np nad plomieniem, aby nie stracily jego energii. Czy slusznie? Dlatego talie staram sie dotykac czystymi rekoma, nie w pospiechu i nigdy pod wplywem negatywnych emocji. Dotyk przyjaciela na moich kartach jest mi zbyt drogocennym, aby go „stracic”. Skoro cos kazalo mu ich dotknac, musi cos w tym byc. Moze to karty wezwaly go do siebie, a moze odebral moje mysli, co czesto nam sie zdarza, jako ze laczy nas naprawde silna emocjonalna wiez. A co Pani o tym wszystkim sadzi? Bede wdzieczna za odpowiedz. Pozdrawiam.

        1. Ja często doświadczam takiego rozsypania się kart, kiedy nie jestem gotowa na odpowiedź albo klientka nie jest na nią gotowa. Czasami przyglądam się rozsypanym kartom, przynajmniej tym, które są widoczne i zerkam na ogólną energię. Tak znajduję też wskazówkę czy podpowiedź, dlaczego tak się dzieje. Innym razem bardziej to odbieram jako gwałtowne działania lub sytuacje, na które być może nie do końca mamy wpływ i musimy je zaakceptować, bo być może za długo zwlekaliśmy z podjęciem jakiejś decyzji.

          Akurat Złoty Tarot to nie moja bajka, ale jest naprawdę piękna. 🙂

          Odnośnie dotykania kart przez inne osoby, to sprawa jak najbardziej indywidualna. Kiedyś też bardzo się przed tym wzbraniałam, teraz już nie. Jeśli Pani czuje, że nikt ich nie powinien dotykać, to jest absolutnie OK. Skoro fakt, ze przyjaciel ich dotknął i to sprawiło, że ma Pani poczucie jeszcze większej energii, to jak najbardziej, niech nikt inny jej nie dotyka.

          Natomiast metod oczyszczania jest sporo i nie musi być to płomień świecy. Proszę się jednak nie bać, tarot to narzędzie, to w Pani drzemie cała moc, siła i energia. 🙂 Czasami, żeby uspokoić, oczyścić talię, wystarczy poukładać ją od początku do końca. Proszę tego nie robić za każdym razem, ale raz na jakiś czas wystarczy.

          Ogromnie się cieszę, ze nawiązała Pani tak silną więź ze swoją pierwszą talią, co wcale nie jest takie oczywiste. Dziękuję ślicznie za komentarz i za miłe słowa.

          Pozdrawiam,
          B.

          1. Dziękuję bardzo za odpowiedź, Pani Beato, bardzo mi ona pomogła. Zaczęłam Panią śledzić na You Tube i przyznam, że podoba mi się w sposób, w jaki przekazuje Pani swą wiedzę i pozwolę sobie zostać tu na dłuzej ;). Dziś wracam zatem do Pani z pytaniem innego gatunku, a mianowicie, czy tarocista winien znać historię Tarota, rodzaje kart, jak z nich korzystać, czym się cechują, różnią itd. Przyznam szczerze, że nie korci mnie zgłebianie historii Tarota aż tak bardzo (Czy nie jestem przez to ignorantką i nie tracę przez czegoś?). Z ciekawości szperałam trochę po sieci, aby sprawdzić, którą talię wybrałabym, gdybym sama miała kupić Tarota, ale z zaskoczeniem odkryłam, że tak naprawdę pasuje mi tylko właśnie ten Złoty Tarot, którym rok temu obdarzył mnie przyjaciel. W każdym innym rodzaju bowiem coś jest nie tak – a to za mało detali i kolorów, a to za ciężkie energetycznie, a to niby ładne, ale jakieś drobne szczegóły mi nie pasują, a to rewers irytujący… i tak z każdą coś. To naprawdę zaskakujące, że wśród tylu rodzajów, gdzie niektóre wydają się być podobnego sortu (np Złoty Tarot, Arkanum i Tarot Snów Ciro Marchetti), ale jednak nie świetne w równym stopniu wybrał tę, którą sama bym wybrała, a o wybraniu której decydują tak naprawdę niuanse.
            Kolejna rzecz… Wczoraj poczułam, że muszę zdobyć Tarota Anielskiego jako uzupełniający, bowiem od jakiegoś czasu interesuję się przesłaniami Aniołów wyrażanymi za pomocą prześladujących nas liczb. Od lat chodzi za mną godzina 13:13 i dopiero kilka miesięcy temu przypadkiem natknęłam się na artykuł w Internecie, dzięki któremu pojęłam, że nie przypadkowo trafiam wciąż i wciąż na tę samą liczbę. Rozejrzałam się więc za angielskimi kartami i spośród kilku rodzajów najbardziej przemówił do mnie Kryształowy Przekaz Aniołów wzmocniony mocą minerałów. Przyjaciel uparł się, że znowu podaruje mi go pod choinkę i jeszcze wczoraj (po południu) go zamówi, więc nie spierałam się, uznając, że karty znów będą zawierały w sobie podwójną moc. Mamy okres przedświąteczny, nastawiłam się więc na kilkudniowy czas oczekiwania. I jakież było moje zdziwienie, gdy przed chwilą dostałam wiadomość od przyjaciela, że karty czekają na mnie w paczkomacie i żebym je odebrała. Zamówiłam wiele paczek, ale w życiu nic nie przyszło do mnie takim ekspresem, a już na pewno nie na 2 tygodnie przed Gwiazdką. Istna magia, nieprawdaż? Zupełnie jakby dostarczały je same Anioły.
            Pozdrawiam serdecznie :).

  3. Ależ te karty są magiczne! Rankiem po ich przybyciu oczyściłam talię, naładowałam je swoją energią i zaczęłam z nimi pracę. Zapytałam Aniołów, co radzą mi na ten dzień, a to, co w nich ujrzałam, naprawdę mnie zdziwiło. Postawiłam rozkład też dla siostry, po czym rezultat wysłałam jej smsem. Oddzwoniła zaskoczona, że napisałam do niej, by czegoś nie robiła w chwili, gdy akurat to robiła. Od słowa do słowa okazało się, że miałyśmy niemal identyczny sen z udziałem naszej zmarłej babci (która przyszła do mnie po tym, jak usypiając skupiłam w myślach swą uwagę na karcie Maga. Nie wiem, skąd mi się wziął. Nie mogłam usnąć i jakoś tak sam do mnie przyszedł.) To nie pierwszy raz, jak śniłam jednej nocy to samo, co siostra, czy matka, ale teraz siostrę zaskoczył dodatkowy fakt, że przekaz Aniołów brzmiał tak samo jak ten, którego udzielił jej we śnie nasz wuj. Cały czas siedział mi w głowie mój sen, babcia… Zastanawiałam się, czemu ukazała mi się tym razem. I coś mnie tknęło: Połóż karty anielskie. Sięgnęłam po nie, myśląc sobie: Babciu, jesteś moim aniołem stróżem. Co byś mi powiedziała, gdybyś tu była? I wylosowałam 3 karty. To, co w nich ujrzałam… czegoś takiego nie przeżyłam nigdy. Rozpłakałam się jak bóbr i nie mogłam przestać. Siła miłości i nadprzyrodzonego uderzyły we mnie z taką mocą, jakby łupnął we mnie taran. I choć zawsze czułam, że jest jakiś inny wymiar, tym razem poczułam to tak, jakby sam Bóg walnął mnie elektrowstrząsami prosto w serce. Nie do opisania. Czy tak czują się ludzie po objawieniu? Cały dzień chodziłam wyzuta z mocy, jakby ktoś psychicznie mnie przemaglował. Było to co prawda szczęśliwe doświadczenie, ale energetycznie kosztowało mnie wiele. Nie pytam nawet, czy można w taki oto sposób połączyć się z duchem zmarłego, bo po tym, co czułam wczoraj, wiem już, że tak.
    Wczoraj przyjaciel przełożył talię, ładując ją swoją energią i pozytywnymi myślami, teraz więc karty mają podwójną moc. Spytałam ich zatem, co mi chcą dziś powiedzieć. I co? Ożyły nagle w moich dłoniach, wyrzucając z talii te mówiące o boskim objawieniu, wierze i o tym, że powinnam kroczyć tą ścieżką. No naprawdę… cuda się dzieją ostatnio :). Pozdrawiam cieplutko.

  4. Witam serdecznie. Przejrzałam w internecie parę talii kart do tarota. Urzekły mnie dwie. Pierwsza która wpadła mi w oko to talia Anne Stokes Ghotic a druga to Dark. Nigdy nie miałam żadnych kart a bardzo bym chciała. Jak mam wybrać, żeby wybór okazał się idealny? Czym się kierować? Będę ogromnie wdzięczna za sugestie. Pozdrawiam. Beata

  5. Hej Beatko
    od niedawna zostałam posiadaczką talii 'Tarot Snów’ w zasadzie od zawsze miałam jakiś pociąg do wróżb i interesuje się energią która nas otacza. Z fascynacją przeglądam karty, niektóre są w miarę oczywiste, niektóre nie. Zastosowałam się do Twoich rad i opisuję swoje spostrzeżenia w zeszycie ale niestety nie wszystko jest trafne. Zdarza się, że moja interpretacja niektórych kart jest odwrotna z opisem w książce dołączonej do talii (lub innej książce o tarocie, którą sobie kupiłam). Bardzo proszę o Twoją opinię na ten temat. Nie wiem czym się kierować tak do końca czy olać opisy i sugerować się tylko swoją interpretacją? czy może obiema formami? czy raczej tymi książkowymi? Pozdrawiam ciepło

    1. Z czasem będziesz wiedziała, która z Twoich interpretacji jest tą właściwą. Dobrze jest się kierować swoim własnym odczuciem – nie dokładnie tym, co ktoś napisał o danej karcie. Pamiętaj, że ktoś napisał tam swoją, często bardzo osobistą interpretację tej karty.
      Ja też mam takie karty, gdzie intepretuję jest troszkę po swojemu. Na przykład 5 Mieczy – nie jest łątwą kartą, ale ja często powtarzam, ze bardzo ją cenię. Dała mi wiele życiowych lekcji – między innymi taką: Upadłaś, powstań, otrzep kieckę, popraw koronę i zaiwaniaj dalej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *