Powody, dla których nie należy używać tarota

Powody, dla których nie należy używać tarota

Powody, dla których nie należy używać tarota


Dzisiaj chciałam się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat tego, dlaczego czasami po prostu lepiej jest nie używać tarota. Oraz dlaczego sama czasami to odradzam.

Te powody, dla których nie należy używać tarota, są to oczywiście jedynie propozycje wynikające z moich doświadczeń. Ty samodzielnie musisz zdecydować, gdzie znajduje się Twoja granica na temat tego, kiedy należy czy nie należy stawiać kart tarota. To Ty decydujesz co jesteś w stanie tolerować i zaakceptować.

Pracuję z tarotem już długo i zdarzało mi się pracować, kiedy nie czułam się w 100% na siłach. Szczególnie w momentach, w których dużo się w moim życiu działo i trudno mi było się skoncentrować. Dlatego też moje spostrzeżenia wynikają z doświadczenia – co wcale nie znaczy, że każdy musi ich doświadczać.

Oczywiście, nie muszą to być sztywne zasady czy reguły, to są jedynie moje sugestie. Poprzez praktykę i tak wypracujesz sobie swoje własne. To są Powody, dla których nie należy używać tarota.

Jeśli więc używasz kart dla siebie czy też dla innych i czujesz, że poniższe sytuacje dotyczą Ciebie. Musisz zdawać sobie z tego sprawę. Czasami możesz nie odczytywać przekazów z tarota w sposób jasny i zrozumiały. Możesz także „przechwycić” czyjąś energię – która nie zawsze jest przyjemna. Może też się zdarzyć tak, że to tarot będzie odczytywał Twój stan emocjonalny, psychiczny czy fizyczny. Zamiast odpowiadać na pytania klienta – a tak być nie powinno!

Oto powody, dla których nie należy używać tarota!

Przekroczenie Twoich granic

Jeśli przed sesją czy nawet podczas sesji czuję, że moje granice nie są szanowane lub ktoś stara się na mnie wymusić ich przesunięcie i nie czuję się z tym komfortowo – nie godzę się na to. Po prostu nie odpowiem na takie pytanie. Często to dotyczy pytania o osoby trzecie typu – proszę mi powiedzieć, co to za kobieta jest z moim byłym. Moje zasady i moje granice nie wzięły się z niczego.

Pełna Anliza - Rozkład Roczny Pełna Anliza - Rozkład Roczny

Jeśli chcesz przeczytać więcej o tym czym są dla mnie „Zasady i etyka pracy” z tarotem, zachęcam do lektury.

Kiedy nie czujesz się dobrze lub chorujesz

Sesja tarta już sama w sobie jest dla mnie pewnego rodzaju rytuałem. Więcej na temat tego jak się przygotowuję do sesji, przeczytasz w poście „Moje przygotowania do sesji tarota.”

Dlatego, kiedy przygotowuję się do sesji, nie tylko mam na myśli swoje wnętrze ale i przestrzeń, w której będę pracować. Zadbanie o swoją przestrzeń energetyczną ale i fizyczną jest bardzo istotne. Natomiast kiedy jestem chora, wyczerpana i zmęczona po całym dniu pracy tak bardzo, że ledwo mogę ręką ruszyć – nie ma mowy o pracy z tarotem. Ani dla siebie ani dla moich klientów. To byłoby wybitnie nieuczciwe wobec ludzi, którzy wykazali się odwagą, aby mi zaufać – szczególnie, jeśli mnie jeszcze nie znają.

Kiedy wszystko zaczyna wariować

To ten moment, kiedy musisz zmierzyć się z najgorszą bestią – ponieważ „nerwiczność” jest na poziomie 200%.

Wiele razy doświadczyłam tego, że ludzie przychodzą po wsparcie i odpowiedzi do tarocistki, kiedy mają kryzys lub wszystko w ich życiu wydaje się być pomieszane i zagmatwane. Owszem, próbowali poszukać rozwiązań czy odpowiedzi na własną rękę. Niczego jednak nie znalazłszy czują, że nie mają już żadnego innego wyjścia, żadnych opcji.

Przygotowanie więc przestrzeni do pracy z takimi właśnie energiami, jest nie tylko nie lada wyzwaniem ale i wielką umiejętnością dla kogoś, kto profesjonalnie zajmuje się tarotem. Jednak może być bardzo trudno tym osobom usłyszeć, co mamy im do przekazania, kiedy są przepełnieni emocjami lub oszołomieni.

Zapewnienie przestrzeni do odetchnięcia i spokoju jest często bardzo dobrym pomysłem przed sesją tarotową. W ten sposób Ty ale i Twój klient możecie być bardziej otwarci na przesłania tarota.

To także można zastosować w pracy online. Wiele razy początek rozmowy poświęcałam właśnie na rozluźnienie i uspokojenie emocji. Nie powiem, że zawsze potrafię to wyczuć czy zaobserwować po 2 minutach rozmowy. Czasami jest tak, że dopiero po dłuższej chwili rozmowa staje się mnie napięta. Dlatego moje sesje rzadko kiedy trwają dokładnie tyle ile przewidziano 🙂 – zawsze troszkę przeciągnę, ale to właśnie dlatego, żeby rozluźnić atmosferę na początku ale też podsumować rozmowę na koniec.

Co za dużo to niezdrowo

Możesz zapytać, ale że co?

To jest coś, co musisz sama ustalić. Być może jest tak, że osoba, dla której rozkładasz karty, jest zbyt blisko Ciebie, zbyt blisko z Tobą związana i nie masz potem ochoty być obwiniana o wszystko.

Używam oczywiście od czasu do czasu kart dla swojej rodziny czy bliskich znajomych – ale zawsze wiem, gdzie leżą moje granice. Wiem też, że muszę odłożyć na bok moje osobiste opinie na temat sytuacji i być osobą patrzącą na to jakby z zewnątrz. Tego właśnie ode mnie potrzebują w tej przestrzeni i nie mam zamiaru narzucać im mojej osobistej opinii. W tym przypadku, moje osobiste zdanie się nie liczy – liczy się historia, którą opowiadam na podstawie kart tarota.

To naprawdę nie jest takie łatwe jakby się mogło wydawać. Po pierwsze, może okazać się, że przekazując niepomyślną dla takiej osoby, spotkamy się z krytyką i oburzeniem. Po drugie, często takie osoby oczkują od Ciebie gotowca – czyli podanego na tacy rozwiązania, ponieważ w większości nie rozumieją, że całą pracę i tak muszą sami wykonać. Tarot ma im wskazać kierunek i podpowiedzieć, jakie możliwe są najbliższe kroki czy działania.

Etyczne i moralne dylematy

Nigdy nie rozkładam kart za czyimiś plecami. NIGDY! Ani to dla mnie ciekawe ani etyczne. Dodatkowo szkoda mi na takie działania czasu i energii i chociaż nie mam problemu z używaniem kart wszędzie tam, gdzie jest ku temu potrzeba, traktuję je jako narzędzie – uświęcone narzędzie.

Pomijając już fakt, że jak wkładamy palce między drzwi a futrynę, to prędzej czy później ktoś lub coś je nam przytrzaśnie. Zachowanie podstawowych przynajmniej warunków etyki jest tutaj kluczowe. Dlatego warto o tym pomyśleć już na samym początku pracy.

Podobnie, kiedy jestem w stanie wskazującym (tak, tarocistka też człowiek 🙂 ), co w moim przypadku zdarza się niezwykle rzadko, wówczas absolutnie nie tykam kart. Jakoś tak robię to instynktownie. Znam osoby, które lubią na rozluźnienie lamkę wina i popracować z kartami – nie krytykuję takiego podejścia – no chyba, że ten kieliszek jest rozmiaru wiaderka. Ja po prostu mam inaczej. Mało tego, to wiele razy uratowało mi skórę przed stawianiem kart na zakrapianych imprezach. W przeciwnym razie wszyscy by się bawili a ja bym pracowała. 🙂

To są moje zasady o których możesz przeczytać w poście  „Zasady i etyka pracy”  i wcale nie muszą być powszechne. Odnoszę jednak wrażenie, że czytanie kart tarota pod wpływem (tutaj wpisz co wolisz ;)) nie będzie klarowne czy obiektywne. Nie wspominając już, że mogłabym po prostu palnąć jakąś totalną głupotę – a pamiętaj, słowa mają moc! Pół biedy, jeśli robię to dla siebie. Gorzej, jeśli miałabym takie podejście do moich klientek i klientów.

Wypalenie kontra zrównoważenie

Kiedy zaczynasz czuć, że energia Cię opuściła i tak naprawdę nie masz już nic więcej do zaoferowania – to jest sygnał zmęczenia ale też wypalenia, szczególnie po bardzo intensywnym okresie pracy z kartami. W takich momentach nie należy cisnąć jeszcze bardziej, tylko skoncentrować się na odpoczynku, relaksie, złapaniu równowagi i naładowaniu baterii.

Jeśli pomimo tych sygnałów, dalej będziesz iść w zaparte, już nie tylko umysł ale i Twoje ciało się zbuntuje.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że każdy z nas działa inaczej i takie sytuacje nie muszą dotyczyć wszystkich. Są ludzie, którzy po wielogodzinnej pracy z kartami, zupełnie nie czują zmęczenia ani psychicznego ani fizycznego. Dla mnie rozkładanie kart to forma rytuału, więc potrzebuję energii, aby utrzymać przestrzeń w której działam i którą tworzę dla moich klientów. Więc nie tylko nie lubię używać kart kiedy jestem zdechła, zmęczona, chora czy wypalona.

Jeśli jesteś taka / taki jak ja, zawsze należy pamiętać, że lepiej jest zapobiegać wypaleniu dbając o równowagę, niż czekać aż całkowicie Cię dopadnie. Czasami jest to niemożliwe, ale raz na jakiś czas odstępstwa nie będą miały na nas tak złego wpływu, jak czekanie do ostatniej chwili. Osoby, które pracują z energiami i nie ma znaczenia w jakiej dziedzinie. Zawsze, ale to zawsze powinny dbać o siebie, o swoje zdrowie, swoją psyche i swoją energię.

Oto i cała moja lista

Oto więc moja lista momentów, w których poświęcę chwilę i zastanowię się, zanim zacznę pracować z kartami. Nie ma tu znaczenia czy robię to dla siebie czy dla innych osób.

Myślę, że każdy z powyższych punktów dobrze jest przemyśleć i odpowiedni zaadaptować do siebie. Jakiekolwiek będą jednak Twoje wnioski po przeczytaniu tego tekstu, zawsze dbaj o siebie i o równowagę w swoim życiu. Unikniesz w ten sposób wypalenia.

Jeśli myślisz, że coś pominęłam, lub coś warto dodać do mojej listy, koniecznie do mnie napisz lub zostaw komentarz.

Daj proszę znać, kiedy czujesz, że najlepiej jest odłożyć karty? Czy stosujesz jakieś wyjątki od powyższych wytycznych? Jakie są Twoje powody, dla których nie należy używać tarota?

Buziaki, Beata.


Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy z serii: „Nauka Tarota”.

Materiały źródłowe

Warto przeczytać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *