Magia to potęga.

Magia to potęga.

Magia to potęga.

 

Z korzyścią dla wszystkich – bez szkody dla nikogo. Taka zasada przyświeca mi od pierwszego dnia, w którym zaczęłam zagłębiać się bardziej w magię rytualną i pracę z energiami. Tymi pięknymi słowami chciałam rozpocząć opowieść. Przyznam, że trochę przydługa – ale naprawdę mocno się ograniczałam. Opowieść o tym, jak pracuję nad rozwojem osobistym, wykorzystywaniem swojego potencjału oraz o tym. Czego się uczę i jak wykorzystuję nowe umiejętności w życiu codziennym.

W moim życiu od ponad roku zadziały się całkiem spore zmiany. Zarówno w moim otoczeniu jak i wewnętrznie. Niekoniecznie mówię tu o rewolucjach, ale bardziej o kierunku działań, energii, która manifestuje się w moim życiu naprawdę niesamowicie. Czasami zaskakuje mnie pozytywnie i to w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami, jeśli chcemy się od czegoś odciąć – dosłownie potrafi dać żarem po oczach. Oczywiście dzieje się to w chwilach, w których wydaje Ci się, że masz wszystko pod kontrolą i panujesz nad wszystkim. W moim przypadku było to pozorne panowanie.

 

Nie jest to post afiliowany, sponsorowany ani nic podobnego. Tutaj po prostu opisałam swoje przeżycia i doświadczenia związane z nauką magii u Doroty Jakubiec. Więc tak, reklamuję ale ze szczerego serca i mam nadzieję z obiektywnym podejściem.

 

Udzielam porad za pomocą tarota już od wielu lat, więc praca z energią nie jest mi obca. Może nie jestem joginem, który robiąc fikuśne pozy, potrafi zastygnąć bez ruchu na długie godziny. Mało tego, zawsze przyklejam sobie łatkę, że medytacja dosłownie parzy mnie w tyłek. Nie potrafię wysiedzieć na miejscu dłużej niż kwadrans – energia mnie rozpiera – to tak pół żartem a pół serio.

Na poważnie, zawsze miałam problem w uspokojeniem siebie, swoich uczuć, swoich myśli nieustannie gdzieś galopujących. Wiecznie żyję w niedoczasie, wiecznie się gdzieś spieszę i mam mnóstwo spraw do załatwienia. Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale miałam tendencję do brania na siebie ( i dalej czasami tak mam) zbyt wiele na raz a potem uginałam się pod tym ciężarem. Przyznam, że czasami miałam wrażenie, że boję się ciszy. Odcięcie się od nadmiernych bodźców było i jest dla mnie największym wyzwaniem.

Myślę, że tak gdzieś od 2 lat szukałam nowego kierunku zgłębiania siebie i odzyskania panowania nad swoim życiem. Choć na początku bardziej podświadomie niż aktywnie.

Od prawie 1,5 roku uczę się czegoś, co nazywa się magią ceremonialną. Tak, wiem, już widzę Twoją minę i słyszę co myślisz. 🙂 Ale że co??!! Co to Harry Potter czy jak? Uczysz się czarować rzeczywistość? Moja odpowiedź brzmi TAK! 😉

 

Mała dygresja:

 

Od razu zaznaczę, że każdy z nas w pewnym stopniu czaruje swoją własną rzeczywistość. Starajmy się wprowadzać (a przynajmniej powinniśmy) pozytywną energię do swojego życia. Choćby jadąc do pracy i wiedząc, że czeka Cię ciężki dzień powtarzasz sobie – „To będzie dobry dzień, nawet jak będzie cholernie trudny, to i tak będzie to dobry dzień”. Lub (tu najczęściej kobiety, choć nie tylko) patrząc w lustro, mówisz do siebie – „Jesteś piękna, dobrze wyglądasz” – i puszczasz oko do siebie. Nie robisz tego, żeby się oszukać, ale to także jest forma akceptowania siebie ale i podniesienia swoich wibracji. Poprzez takie działania powtarzane regularnie, zaczynasz wyżej wibrować i nastrajasz się od razu bardziej optymistycznie. Co za tym idzie, w trudnych chwilach o wiele bardziej panujesz nad swoimi emocjami, rozwiązujesz trudne sprawy o wiele łatwiej i z mniejszym stresem.

 

Jak się uczę, gdzie się uczę, u kogo się uczę i jakie efekty to przynosi?

 

Jest takie powiedzenie, że jeśli czujesz wewnętrzną potrzebę i jesteś gotowa lub gotów na to,  by odnaleźć nauczyciela, mentora, przewodnika, mistrza – wasze drogi zetkną się w taki czy inny sposób. Dla jednych może to być przypadek, dla innych kolej rzeczy. Pamiętać jednak należy, że nic przecież w tym świecie nie dzieje się bez przyczyny. Moja Matka Potrójnie Przełożona (tak uwielbiamy nazywać Dorotę Jakubiec, moją nauczycielkę i przewodnika po meandrach magicznych) zwykła mawiać na odwrót. To nie my ją znalazłyśmy, tylko ona nas i dziękuje za to wszechświatowi. To jest jak wstęga Mobiusa, w nieskończoności i rozmaitości  dwóch wymiarów. Spotyka się kogoś, kto pozwoli Ci dostrzec ten trzeci wymiar, który być może odczuwałaś ale nie potrafiłaś go objąć. (Proszę mnie tu nie cytować, wiem, że wstęga Mobiusa to dwuwymiarowa zwarta rozmaitość topologiczna, nieorientowalna z brzegiem. To tylko moje postrzeganie i porównanie. 🙂

 

Jeśli potrzebujesz nauczyciela, to go znajdziesz. Jeśli mistrz potrzebuje ucznia, to uczeń stanie na jego drodze. Piękne podsumowanie.

 

Na Dorotę trafiłam przypadkiem – choć wiele z nas mawia, że przypadków nie ma. Jak już wspomniałam, od dłuższego czasu wewnętrznie czułam, że ciągnie mnie w tym kierunku. Poszukiwałam wówczas kamieni do oczyszczania czakr (czakry to centra energetyczne, zlokalizowane w ciele eterycznym, służące do bezpośredniego pobierania, przetwarzania i rozprowadzania energii życiowej po całym organizmie) i trafiłam na ogłoszenie Doroty w jednej z grup ezo na FB. Nic w tym nadzwyczajnego, ot szukałam czegoś i znalazłam kogoś, kto to oferuje. Jednak okazało się, że Dorota jest osobą, której szukałam już od dawna. Tak trafiłam do szkoły Doroty – szkoły online i bardzo szybko okazało się, że to jest miejsce dla mnie.

Uczę się magii od około 1,5 roku, więc pewne doświadczenia w tej materii już posiadam. Za każdym razem, kiedy odprawiałyśmy (wspólnie – tak, online też można czynić wspólnie), zawsze z tyłu głowy miałam czerwone światełko, żeby nie kierować się swoją własną korzyścią – lub nie wyłącznie swoją własną korzyścią. Jakoś zawsze mi to przeszkadzało, żeby zawsze i wszędzie nie mieć wyłącznie swojej korzyści na względzie. Nawet nie czuję, że rymuję. 🙂

 

Czary Mary – Hokus Pokus

 

Warto tutaj także dodać, że magia to nie czary mary, które za Ciebie wszystko załatwi. W tym względzie magia ceremonialna czy magia w ogóle jest bardzo podobna do kart tarota – przynajmniej w moim rozumieniu. Tarot także za Ciebie niczego nie zrobi, nie podejmie decyzji – może natomiast Cię wspomóc, choćby pokazywać kilka możliwości do wyboru. Całą robotę i tak musisz wykonać samodzielnie.

W magii jest podobnie. Najpierw trzeba zrobić wszystko co możliwe w materii – czyli w świecie realnym, a potem można pomyśleć o wsparciu swoich działań rytuałem i nie ma tu znaczenia czy niskiej czy wysokiej magii. Tutaj kolejna uwaga – uważaj, czego sobie życzysz.

Nie obawiaj się słowa rytuał – teraz to bardzo popularne i bardzo często używane słowo. Rytuał nie tylko odnosi się do magowania, ale także do czynności, które wykonujemy z pieczą, namaszczeniem, troską o siebie i innych.

 

Czego możesz się nauczyć w szkole magii Abigail? Oto niektóre zagadnienia, które znajdują się w programie:

 

  • BHP w magii
  • Czym jest magia
  • Prawa i zasady w magii
  • Reguły ścieżki
  • Aura i czakry
  • Moc osobista
  • Techniki medytacji
  • Uziemienie
  • Wahadełko
  • Runy
  • Numerologia
  • Podpięcia i ataki energetyczne
  • Dekrety
  • Alfabet: runiczny, enochiański, głagolica, tebański
  • Zaklęcia i inwokacje
  • Magia żywiołów
  • Stół rytualny
  • Magiczny krąg
  • Magia lunarna
  • Wpływ planet
  • Magia anielska
  • Zioła i olejki w magii
  • Noweny
  • Rytuały… całe ich mnóstwo!

 

To jest jedynie przedsmak tego, czego możesz skosztować. 🙂

 

W moim przypadku, szczególnie rytuały dobrobytu jakoś wzbudzały we mnie lekki niepokój. No bo jak to, prosić o pieniądze, o klientów, o płynność finansową, dostatnie życie itp. Nauczyłam się jednak myśleć o tym nie tylko w kategoriach materialnych. Dobrobyt to dla mnie także dobre zdrowie, możliwość pomagania innym, wspieranie swoich bliskich. Możliwość rozwijania swoich pasji, możliwość zdobywania nowej wiedzy. Skoro ciało i umysł mi na to pozwalają, to znaczy, że niczego mi nie zabraknie. Dodatkowo ciężko pracując, okazało się, że ma to także przełożenie na stronę finansową. Zmienia się także sposób postrzegania i myślenia.

Kilka ładnych tygodni po jednym z takich rytuałów, naszła mnie refleksja i chęć podsumowania tego okresu i okazało się, że chęć pomagania innym, otwartość na to co przynosi mi życie, pozwala mi także zauważyć to w materii. Ostatnio nawet podzieliłam się swoimi przemyśleniami z naszą Matką Potrójnie Przełożoną. Jaką odpowiedź dostałam?

 

– Magia to nie tylko tak zwana zapchaj dziura ale sposób na życie, życie w pełni. – Dodam tylko, idealne podsumowanie. 🙂

 

Od kiedy regularnie i świadomie czynię i praktykuję, oczyszczam się (a tego między innymi nauczyłam się w szkole), czy to czakralnie, aurycznie czy rytualnie, czynię ze szczerego serca, zaufaniem i godnością. Naprawdę zauważyłam, że o wiele łatwiej radzę sobie z trudnymi sprawami. Owiele trudniej daję się zaatakować, nie daję się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Choćby nawet była to próba sprowokowania mnie do agresywnego zachowania czy kłótni. Od jakiegoś czasu nawet moje otoczenie (także w pracy) zauważa, że zachowuję się inaczej. Np. w Poniedziałek rano witam wszystkich z uśmiechem i taką dawką optymizmu, że czuję jakby musieli założyć okulary słoneczne. 🙂 Patrzę na niektóre miny niedospane i zmęczone weekendem i widzę spojrzenia, pod tytułem „co brałaś i dlaczego się nie podzieliłaś”. 🙂

Od kilku miesięcy słyszę dość często pytania, szczególnie w trudnych i stresujących sytuacjach. Jak ja to robię, że nie denerwuję się tak jak jeszcze nie tak dawno temu? Co robię inaczej, że potrafię w trudnych chwilach zachować spokój i opanowanie? Odpowiedź jest prosta – nauczyłam się a właściwie cały czas się uczę panować nad swoją energią i wykorzystywać ją, ukierunkowywać ją odpowiednio. Ogromna w tym zasługa Doroty i jej szkoły magii.

Żeby było jasne, nie potrafię zapanować nad wszystkim w 100 procentach, ale kiedy nauczyłam się postrzegać życie nieco inaczej, zrozumiałam jak do niego podchodzić, co jest w życiu ważne – ale także nauczyłam się odpowiednio chronić. Częściej potrafię działać i funkcjonować bez lęku, bez ciśnienia, bez stresu i obaw.

 

Nie jest też tylko i wyłącznie kolorowo – żeby było jasne. Sytuacja, którą poniżej opisuję miała miejsce w Grudniu 2018.

 

W życiu każdego z nas przychodzi taka chwila, że chcemy się od czegoś odciąć, zostawić za sobą. Czasami rozum podpowiada, że to najlepsze i najbardziej logiczne rozwiązanie – a dusza czy serce dyktuje coś innego. Tak było w moim przypadku. Chciałam zostawić za sobą i zamknąć pewien etap w swoim życiu (pozwolisz, że szczegóły zachowam dla siebie). Nie było to ani łatwe, ani proste, ani tym bardziej przyjemne – gdyby takie było, nie miałabym czego opisywać. Wydawało mi się, że definitywnie zamknęłam temat ale jednak co jakiś czas wracał. Okazja do odcięcia i domknięcia nadarzyła się niebawem. W materii wydawało mi się, że zrobiłam co mogłam – choć pewnie jak zaczęłabym grzebać, to kazało by się, że jeszcze coś mogłam zrobić. Przygotowałam się do rytuału, zrobiłam wszystko jak należy i przyznam, że odczułam jakby ulgę i odetchnęłam.

Po roku nauki, miałam poczucie, że wiem co robię i przede wszystkim wiem, dlaczego to robię. Za kilka godzin okazało się, że to nie może być ot tak. W każdym rytuale elementem nieodzownym są kadzidła, świece, zioła i olejki. Spuściłam świece z oczu na trochę (przysnęłam w fotelu oglądając telewizję) i nim się spostrzegłam miałam pełno dymu w domu (do tego stopnia, że musiałam się schylić, żeby coś widzieć). Nadpalone meble, okopcone wszystko dookoła, ekspres do kawy stopiony (zaznaczę, że wszystko wydarzyło się w czasie około godziny). Oczywiście na półkach stały świeczniki woskowe, takie miseczki i to było paliwem. Temperatura się zrobiła tak wysoka, że firany, pomimo, że żaden płomyk jej nie dotknął, zaczęły się u góry topić. Na szczęście udało mi się szybko nad tym zapanować, ale niestety nie obyło się bez krzyków, łez, stresu i strachu – no i remontu na koniec.

 

Zaznaczę jeszcze, że ten rytuał, jak sporo innych robiłam wspólnie z innymi a także z Dorotą (online), więc moc była naprawdę wielokrotnie spotęgowana.

 

Więc moje niezdecydowane podejście, czy i jak ten etap zamknąć raz na zawsze, okazało się kardynalnym błędem. Wszechświat postanowił mi to zakomunikować i to z przytupem. Do dziś, kiedy to opisuję, serce wali mi jak młot i mam łzy w oczach. Nie można w nieskończoność trwać w niezdecydowaniu! Tak, nie należy prosić o coś, do czego tak naprawdę nie jesteś przekonana / przekonany, że tego chcesz! Nie da się „bawić się” w magię nie będąc na to gotowym, bo energia się upomni o swoje.

Od tamtej pory, kiedy siadam w moim uświęconym miejscu z zamiarem czynienia, moja energia jest oczyszczona, moje myśli są uspokojone, moje intencje są wyraźne i doprecyzowane. Tak wiem, możesz od razu powiedzieć, to kara za głupotę, że spuściłaś z oczu świece nawet na chwilę. Pewnie masz rację. Jednak zawsze zachowuję BHP i naprawdę nie narażam domowników – ale tym razem dostałam nie tylko po nosie ale i porządnie po głowie a nawet po tyłku. To był dzwon w stylu – do jasnej cholery, obudź się wreszcie kobieto!

Żeby było jasne, winę biorę na siebie i to podwójnie. Raz, że nie dopilnowałam, dwa, że nie potrafiłam się zdecydować, co zrobić i jaką podjąć decyzję a jednak zdecydowałam się na taki rytuał w takiej a nie innej intencji.

Dodam, że temat jest zamknięty. Raz na zawsze!

 

Inny przykład odnośnie działania.

 

Czasami dostaję prośbę o to, by wesprzeć także swoją energią wspólne działanie lub ktoś prosi o wsparcie rytualne w konkretnej sytuacji.

Jednego razu była to świeca intencyjna z prośbą o uzdrowienie nowo narodzonego członka rodziny. Świeca tak się dziwacznie topiła, że stworzyła postać (ponoć anielską), która chroniła świecę przed upadkiem lub chroniącą płomień świecy przed zgaśnięciem życia. W tej intencji uczestniczyło sporo osób, dodatkowo świeca była odpowiednio oczyszczona i namaszczona – a jej działanie wsparte było modlitwą / inwokacją. Tak, zadziałało i jestem bardzo z tego powodu szczęśliwa.

Przykładów jest więcej, ale nie wszystkie nadają się do publicznej informacji. 😉

 

Nauka to podstawa

 

Podsumowując, w szkole Abigail nauczysz się jak czynić i praktykować z głową i bezpiecznie. Dowiesz się czego należy unikać aby nie zaszkodzić innym i sobie. Dowiesz się po co należy wykonywać poszczególne elementy rytuałów. Jest to naprawdę ważne, szczególnie w przypadku osób, które zupełnie nie miały do czynienia z praktykowaniem magii i nie wiedzą od czego zacząć. Jeśli więc chodzi Ci po głowie nauka magii, szkoła Abigail jest naprawdę genialna. Nauczysz się tak wielu rytuałów, że jedna Księga Cieni będzie dla Ciebie za mało. 🙂

Nauczysz się i dostaniesz wiele rytuałów, na poprawę zdrowia, na lepsze przyswajanie wiedzy, na rozbudzenie w sobie energii i potencjału, na odnalezienie miłości, na lepszą pracę, na dobrobyt i wiele, wiele innych. Ale ale… nie dostaniesz ich na początku. Najpierw zapoznasz się z zasadami którymi magia się rządzi. Poznasz wiele zagadnień, które pozwolą Ci zrozumieć to co robisz o wiele głębiej. Czyli krótko mówiąc do wiesz się z czym to się je, zanim danie wyląduje na Twoim stole. Nauczysz się praktykować świadomie, z sercem i duszą.

 

Gdzie można znaleźć Dorotę?

 

Jeśli nie odstraszyła Cię długość tego wpisu i temat Cię zainteresował, spieszę z informacją, że Dorota rozpoczęła właśnie zapisy na kolejny rocznik. W Maju ruszają lekcje, więc masz czas na zapoznanie się z tym co robi Dorota, a ja ze swojej strony serdecznie polecam.

Oto miejsca, w których możesz znaleźć Dorotę i się z nią skontaktować, jeśli masz jakieś pytania odnośnie nauki magii. Dorota jest kopalnią wiedzy i zawsze chętnie się dzieli swoimi doświadczeniami w tych tematach, nie obawiaj się więc z nią skontaktować. 🙂 

Wspomnieć należy też o tym, że jeśli nie chcesz uczyć się magii, możesz u Doroty zamówić usługę wykonania konkretnego rytuału dla Ciebie.

 

Wiedźma Abigail

Strona internetowa

Grupa FB Doroty Pagan Mistic

Osobisty profil FB Dorota Jakubiec

 

Jeśli temat Cię zainteresował, zachęcam do przeczytania „Zasady i etyka pracy”.

Materiały źródłowe

Warto przeczytać

2 komentarze

  1. Grudzień 2018 mi również przyniósł bardzo intensywne, wymagające doświadczenie. Pojawiło się również wiele „znaków” wskazujących wymaganie podjęcia wyboru. Wydaje mi się, że był to bardzo wyczerpujący, ale niezwykle inspirujący moment. Miło zauważyć, że nie tylko u mnie. Ciepło pozdrawiam, bardzo fajna przestrzeń okołotarotowa 🙂

    1. Dziękuję pięknie za miłe słowa. 🙂 Od czasu do czasu, kiedy stajemy się bardziej uważni, dostrzegamy znaki na które nie tylko reagujemy ale i coraz głębiej je rozumiemy. Taka świadomość sprawia, że naprawdę bardziej precyzyjnie wybieram sprawy, w które się angażuję. 🙂 Pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *